| Często zauważa się, że współczesne społeczeństwo zostało całkowicie uzależnione od intensywnych bodźców zapachowych, które błędnie utożsamia się z higieną. W wielu domach standardem stało się używanie agresywnych substancji chemicznych do każdej, nawet najmniejszej plamy, co prowadzi do kumulacji toksyn w zamkniętych pomieszczeniach. Tymczasem coraz częściej promuje się czyszczenie bez chemii jako powrót do korzeni, ale w nowoczesnym, technologicznym wydaniu. Opiera się to na założeniu, że woda w połączeniu z odpowiednio zaprojektowaną strukturą materiału jest w stanie sprostać większości zabrudzeń domowych. Powstaje jednak istotne pytanie: czy rezygnacja z powszechnie dostępnych detergentów to jedynie chwilowa moda na ekologię, czy może konieczność wynikająca z rosnącej liczby schorzeń dermatologicznych i oddechowych? Warto zastanowić się, czy lęk przed bakteriami, podsycany przez reklamy, nie przysłania faktu, że sterylność osiągana za pomocą trucizn bywa bardziej szkodliwa niż sam brud. Jakie jest postrzeganie tej metody w kręgach osób zawodowo zajmujących się utrzymaniem porządku? |